|
Wydawnictwo Golf.pl przygotowało dla polskich golfistów nie lada niespodziankę. Otóż jego nakładem ukazały się bowiem dwie książki - "Mała czerwona książka nauki gry w golfa" oraz jej druga część "Mała zielona książka nauki gry w golfa". Obydwie autorstwa amerykańskiego guru golfa - Harveya Penick'a. Nazwisko to pojawia się zawsze, kiedy jest mowa o najsłynniejszych trenerach wszechczasów, obok Butcha Harmona czy Davida Leadbettera.
Harvey Penick to legenda golfa. Od najmłodszych lat caddie w teksańskim klubie w Austin w Stanach Zjednoczonych, następnie starter, trener klubowy, trener golfowej drużyny uniwersyteckiej, wykładowca PGA, a przede wszystkim wielki przyjaciel golfa, któremu poświęcił swe całe, blisko stuletnie życie. Jest osobą, która najprawdopodobniej, widziała więcej swingów golfowych w swym życiu niż ktokolwiek inny. Uczył on takie sławy jak Tom Kite czy Ben Crenshaw. Był przyjacielem wielu sław golfa, które opisuje w swych książkach.
Ponad 60 lat temu rozpoczął zapisywać swoje notatki i obserwacje w notatniku. Przez wiele lat rozrósł się on do pokaźnych rozmiarów. Co ciekawe, nikt nie mógł tych notatek nawet oglądać. Jednak w ostatnich latach swojego życia postanowił podzielić się z innymi graczami zapisanymi w notatniku: wiedzą i doświadczeniem. Tak powstała pierwsza książka Penick'a, która okazała się niesamowitym sukcesem. Została sprzedana w nakładzie ponad 500 tysięcy egzemplarzy i została przetłumaczona na kilkanaście języków.
Książki te odróżnia od innych poradników przede wszystkim język. Prosty, bez technicznych udziwnień, przekazujący w przystępny sposób najważniejszy aspekty gry. Uchwyt, postawa, krótka gra, jak uleczyć slice, jak przygotować się do ważnego turnieju czy wskazówki dla starszych graczy, których nazywa weteranami to tylko niektóre tematy poruszane w tych książkach.
Ale książki te to nie tylko najwyższej klasy instruktaż. To także wiele ciekawych i wciągających opowieści i historyjek o golfie, o historii golfa w Stanach Zjednoczonych oraz anegdoty o słynnych postaciach golfa. Znajdziemy w niej nawet wiersze golfowe.
Dla czytelników Golfa zamieszczamy wybrany rozdziały z książki.
Wczesne początki
Najlepszym czasem na przyuczanie dziecka do gry w golfa jest moment, kiedy zaczyna interesować się tą grą.
Nie ufam rodzicom narzucającym grę swoim pociechom, które wolałyby robić coś innego. Ale jeśli cztero, czy pięciolatek ma ochotę grywać z mamą i tatą, wtedy można zacząć naukę.
Nie bądź zbyt wymagający przy uchwycie czy czymkolwiek. Pozwól dzieciom zastosować ich naturalne zdolności. Dłonie razem.
Upewnij się, że kij, który dajesz dziecku ma duże nachylenie. Problemy zaczynają się, kiedy dziecko używa kija ze zbyt małym nachyleniem i próbuje wybić piłkę w powietrze. Im bardziej dziecko próbuje wybić piłkę do góry, tym gorzej mu to wychodzi.
Upewnij się także, czy kij jest odpowiednio lekki. Dziecko nauczy się złego uchwytu próbując wykonywać swing zbyt ciężkim kijem. Mój kuzyn, dr D. A. Penick - profesor greki, który jeździł po mieście na rowerze i przez pięćdziesiąt lat był trenerem tenisa przy uniwersytecie w Teksasie - z tego samego powodu odradzał berbeciom grę rakietą tenisową.
Jeśli prowadzisz swoją pociechę do trenera, powiedz, że zamierzasz poprosić o "pomoc". Słowo "lekcje" zbyt mocno kojarzy się ze szkołą, co nie zawsze jest przyjemne. Golf powinien być zabawą. Przy dzieciach nigdy nie używam słów "uczyć" i "lekcje".
Grupowe nauczanie dzieci nie jest złym pomysłem, ale w niektórych wypadkach nauka może być skomplikowana do tego stopnia, że zakłóca naturalne zdolności dziecka. Strzeż się zwłaszcza takiego grupowego instruktora, który jest kiepskim graczem i uczy dzieci tego, co właśnie przeczytał w najnowszej książce z rodzaju "jak-to-uderzyć", a czego sam może nawet nie rozumieć.
Jeśli widzisz, że trener próbuje nauczyć całą grupę młodych uczniów naśladować postawę i swing na przykład Bena Hogana, zabierz dziecko z tej grupy. Sposób, w jaki robi to Hogan jest charakterystyczny tylko dla niego. Twoje dziecko jest wyjątkowe na swój własny sposób.
Zawodowy trener powinien sprawdzać swing dziecka może raz na miesiąc, żeby tylko pokierować grę na właściwy tor. Nic więcej.
Ćwiczenia to sprawa indywidualna. Kiedy Ben Crenshaw był dzieckiem, grał zawsze więcej niż ćwiczył, a Tom Kite zawsze ćwiczył co najmniej tyle samo, co grał. Hogan również dużo ćwiczył. Byron Nelson był przede wszystkim graczem, ale także dużo ćwiczył.
Cokolwiek dziecko chce robić - grać czy ćwiczyć - powinno to właśnie robić.
Najgorszy widok dla mnie, to tata na driving range czy na polu, który ciągle napomina swoją pociechę, żeby trzymała głowę nisko, lewą rękę prosto, patrzyła na piłkę - są to wszystko złe informacje. Może to i przyjemność dla taty, ale zakłóca rozwój dziecka.
Jeśli masz na tyle dużo szczęścia, żeby móc spędzać ze swoim dzieckiem mnóstwo czasu na polu golfowym i zapewnić mu właściwą ilość nauki od zawodowego nauczyciela - twój syn, czy córka pokonają cię wcześniej niż myślisz.
Książkę można nabyć poprzez sklep Polskiego Portalu Golfowego pod adresem proshop.golf.pl oraz w sklepach na polach golfowych.
Grzegorz Siewiera
|